Burzliwe obrady PKOl: Opozycja domaga się dymisji Piesiewicza, prezes składa zawiadomienie na policję

👁 2

Podczas walnego zgromadzenia Polskiego Komitetu Olimpijskiego delegaci zdecydowaną większością głosów odrzucili dwa sprawozdania za 2025 rok: finansowe i merytoryczne z działalności zarządu. W obu głosowaniach za odrzuceniem opowiedziało się ponad 90 delegatów, za przyjęciem – ponad 60, a 14 wstrzymało się od głosu.

Jeszcze wyraźniejsze było zwycięstwo opozycji w głosowaniu nad uchwałą zobowiązującą prezesa Radosława Piesiewicza do zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia (NWZ) – za jej przyjęciem opowiedziało się prawie 70 proc. delegatów.

Obrady w Centrum Olimpijskim, trwające trzy i pół godziny, miały burzliwy przebieg. Prezes Piesiewicz starał się zachować stoicki spokój, co większość delegatów odebrała negatywnie.

Krzysztof Wiłkomirski, prezes Polskiego Związku Judo i przedstawiciel opozycji, nie kryje rozczarowania postawą szefa PKOl-u. – To był pokaz arogancji wobec całego środowiska sportowego – mówi PAP. – Prezes Piesiewicz przez wiele godzin obrad nie wypowiedział ani jednego słowa, bawił się telefonem, nawet proszony przez delegatów, by się ustosunkował do tego wszystkiego, co zostało powiedziane, zwłaszcza do uchwały, którą podjęliśmy, by jednak ustąpił. Mówił na siedząco, że tego nie zrobi. Dawał do zrozumienia, że nie będzie z nami rozmawiał. To jest trochę bezczelne – dodaje.

Po obradach prezes Piesiewicz zwrócił się do dziennikarzy, tłumacząc, że ogranicza go prawo i może zwołać NWZ dopiero w kwietniu. – Nikt nie będzie namawiał mnie do łamania konstytucji Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Mam opinię Komisji Rewizyjnej, która jednoznacznie uważa, że jest to niezgodne ze statutem – mówi Piesiewicz.

W mediach społecznościowych prezes PKOl poinformował o złożeniu zawiadomienia do organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 190a k.k., art. 270 par. 1 k.k. oraz art 287 par. 1 k.k. w związku z dowodami o nieuprawnionym głosowaniu przez jednego z delegatów na dwóch tabletach oraz zignorowaniu przez przewodniczącego zebrania Tomasza Kwietnia zgłoszenia tego faktu. Zapowiedział także działania dla zbadania przez organ nadzoru ważności podjętych uchwał.

Wiłkomirski odpowiada, że przy „tak kiepskim statucie” można zamówić dowolną ekspertyzę prawną. Dodaje, że spór może rozstrzygnąć sąd. – Potrzebujemy kilku dni, ale nie wykluczamy, że pójdziemy z tym do sądu. Wybranie tej drogi dziś byłoby trochę nieodpowiedzialne. Dajemy szansę na realizację tego, do czego wzywamy prezesa – wyjaśnia.

Rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman przekazała PAP, że dotąd żadna opinia prawna strony opozycyjnej potwierdzająca zasadność zwołania NWZ nie wpłynęła. – Stoimy na stanowisku, że nikt poważny [z prawników – PAP] nie podpisze się pod tym. To jest łamanie statutu – poinformowała.

Wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, którego jedynym punktem merytorycznym ma być odwołanie prezesa PKOl, został złożony 29 maja w siedzibie PKOl. Pod wnioskiem podpisało się 82 ze 106 członków PKOl, co znacznie przekracza statutowy wymóg dwóch trzecich. Wcześniej, na posiedzeniu zarządu 22 maja, zarząd nie poddał wniosku pod obrady.

Zgodnie ze statutem PKOl, NWZ zwołuje zarząd nie później niż w terminie 30 dni od daty zgłoszenia wniosku, a co najmniej 21 dni przed terminem wysyła zawiadomienie. Zdaniem opozycji prezes miał dziewięć dni na podanie terminu, ale do poniedziałku tego nie zrobił, choć minęło już 16 dni.

Impulsem do działań opozycji było spotkanie zwołane pod koniec kwietnia przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego, które zaowocowało oświadczeniem 52 federacji wzywającym Piesiewicza do dymisji. Spotkanie zorganizowano w reakcji na aferę ze sponsorem generalnym PKOl – giełdą kryptowalut Zondacrypto. Ze środków sponsora miały zostać wypłacone nagrody w tokenach o wartości 1,38 mln zł za start w zimowych igrzyskach w Mediolanie. Jeden ze sponsorów zabezpieczył środki dla zawodników z lokat 4.–8., którzy nie mogli spieniężyć tokenów. O wypłatach dla medalistów i trenerów (1,1 mln zł) Piesiewicz poinformował tuż przed obradami walnego zgromadzenia; środki pochodziły od prywatnych sponsorów.

Apel związków sportowych nie był pierwszym – jesienią 2024 r. powstał list z podobnym żądaniem. Piesiewicz, kierujący PKOl od 2023 r., wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza podać się do dymisji, a po wybuchu afery z Zondacrypto zapowiedział kandydowanie na następną kadencję. Procedura odwołania prezesa w trakcie kadencji jest – według ekspertów – skomplikowana i niejednoznaczna. Jeśli dojdzie do odwołania, do końca kadencji (kwiecień 2027 r.) PKOl pokieruje jeden z wiceprezesów.

(PAP)

💬 Yorumlar (0)

Yorum Yaz

Yorumunuz onaydan sonra yayınlanır.

Henüz yorum yok. İlk yorumu siz yazın.