Cristiano Ronaldo po czterech latach w końcu mistrzem Arabii Saudyjskiej! Łzy szczęścia po triumfie z Al-Nassr
Przed ostatnią kolejką Saudi Pro League sytuacja w walce o tytuł była niezwykle napięta. Al-Nassr potrzebował zwycięstwa nad walczącym o utrzymanie Damac FC, ale długo nic nie układało się po myśli zespołu Jorge Jesusa. Co więcej, w równolegle rozgrywanym spotkaniu rywale do tytułu z Al-Hilal objęli prowadzenie, przez co wirtualnie wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli.
Kibice zaczęli gwizdać, a frustracja udzieliła się piłkarzom Al-Nassr, którzy przez długie minuty byli bezradni w starciu ze słabszym rywalem. Sam Cristiano Ronaldo nie zachwycał – Portugalczyk był mało widoczny, a kamery uchwyciły jego wyraźną frustrację podczas jednej z przerw regeneracyjnych. Wyglądało, jakby 41-latek miał pretensje do trenera Jorge Jesusa o ustawienie drużyny i żywo dyskutował z doświadczonym szkoleniowcem.
CR7 obudził się w drugiej połowie
W decydującym momencie odpowiedzialność wziął na siebie Sadio Mane. Senegalczyk przyjął podanie od Joao Felixa i zdobył bramkę, która dała Al-Nassr prowadzenie i przybliżyła klub do upragnionego tytułu. W 52. minucie Kingsley Coman popisał się efektownym rajdem przed polem karnym, po czym uderzył bardzo mocno, nisko, przy samym słupku.
To nie był koniec emocji, bo w 58. minucie goście za sprawą Morlaye Sylli z rzutu karnego zmniejszyli rozmiary porażki. Nerwowo było tylko przez chwilę, bo zaraz sprawy w swoje nogi wziął Cristiano Ronaldo. Uderzył idealnie z rzutu wolnego wprost do siatki, a potem jeszcze podwyższył wynik na 4:1! Po ostatnim gwizdku mógł wreszcie świętować pierwsze mistrzostwo Arabii Saudyjskiej w karierze. Oczywiście nie krył przy tym łez.
Dla Portugalczyka to szczególne przełamanie. Jeszcze kilka dni temu był bohaterem głośnej sceny po porażce w finale AFC Champions League Two z Gambą Osaka. Ronaldo nie krył wtedy rozpaczy, nie pojawił się nawet podczas ceremonii wręczenia medali i natychmiast udał się do szatni. Był to już jego czwarty przegrany finał w barwach Al-Nassr.
Teraz jednak wszystkie niepowodzenia zeszły na dalszy plan. Ronaldo od lat przyzwyczaił kibiców do seryjnego zdobywania trofeów i właśnie dopisał kolejne do imponującej kolekcji. Choć w decydującym meczu nie błyszczał indywidualnie, osiągnął cel, który od początku pobytu w Arabii Saudyjskiej był dla niego najważniejszy.
Cristiano Ronaldo zakończył rozgrywki Saudi Pro League z 28 bramkami na koncie w 30 meczach. Królem strzelców nie został, bo tytuł ten zapewnił sobie Ivan Toney, autor 32 goli. Portugalczyka obowiązuje jeszcze rok kontraktu z Al-Nassr.