Iga Świątek rezygnuje z Berlina. Oto dlaczego to genialna decyzja
Mistrzyni Roland Garros otwarcie przyznała, że jej organizm powiedział "pas". — Mój zespół i ja postanowiliśmy poświęcić więcej czasu na odpoczynek, regenerację i lepsze przygotowanie do gry na trawie. Będzie mi brakowało czasu spędzonego w Berlinie — poinformowała Rosjanka.
A co z Igą Świątek? Polka, zamiast rzucać się w wir walki z bezpośrednimi rywalkami na szczycie, spokojnie trenuje na Majorce, by wkrótce przenieść się do... Bad Homburg. Choć dla wielu kibiców odpuszczenie tak mocno obsadzonego turnieju wydaje się niezrozumiałe, uważam, że to doskonała decyzja.
Sprawdzony wzór Igi Świątek
Po pierwsze, w sztabie Igi Świątek nikt nie lubi eksperymentów, gdy coś działa perfekcyjnie. Powrót do Bad Homburg to nic innego, jak powtórzenie ścieżki, która zaprowadziła Polkę na szczyt w Londynie.
Rok temu Iga dokładnie w ten sam sposób pominęła turnieje w pierwszym tygodniu sezonu trawiastego, weszła do gry w Bad Homburg, dotarła tam do finału (przegranego z Jessicą Pegulą), a tuż po nim pojechała do Londynu i... wygrała Wimbledon. Skoro ten konkretny schemat przygotowań wypalił tak genialnie, to po co go zmieniać? Zwłaszcza teraz, gdy na kortach All England Clubu będzie ciążyła na niej presja obrończyni tytułu.
Bezpieczna przystań
Turniej w Berlinie rokrocznie przyciąga największe gwiazdy. Zawodniczki z czołowej dziesiątki będą się tam wzajemnie wyniszczać na niezwykle szybkiej i kontuzjogennej nawierzchni. Świątek unika tego zderzenia z pełną premedytacją.
Wybierając turniej rangi WTA 500 w Bad Homburg (22–27 czerwca), Iga wchodzi do drabinki, w której natężenie gwiazd będzie mniejsze. To daje jej bezcenny komfort psychiczny. Zmiana nawierzchni z najwolniejszej mączki na najszybszą trawę wymaga poczucia piłki i zaadaptowania się do znacznie niższego odbicia piłki. W Bad Homburg Iga będzie mogła w pierwszych rundach na spokojnie złapać rytm meczowy.
Polskie trybuny
Organizatorzy w Bad Homburg już zacierają ręce. Turniej w Niemczech gwarantuje obecność wielu polskich kibiców, co sprawia, że Iga czuje się tam niemal jak w domu.
Ten plan niesie za sobą jedno ryzyko logistyczne. Turniej w Bad Homburg kończy się w sobotę. Jeśli Świątek znów awansuje do finału, będzie miała zaledwie kilkadziesiąt godzin na przelot do Londynu i wejście w pierwszą rundę Wimbledonu (startującego już w poniedziałek).
Rok temu jednak ten sam manewr okazał się przepisem na spektakularny sukces.