Koalicja Obywatelska próbuje nieudolnie reagować na aferę związaną z absurdalnymi zarobkami lekarza-radnego Dawida Kacprzyka. Podjęte działania nie przekonały jednak komentatorów w sieci.
Lekarz-radny warszawskiej dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, który w trakcie specjalizacji zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł, nie jest już członkiem Koalicji Obywatelskiej. Poinformował o tym szef warszawskich struktur KO Marcin Kierwiński.
Dziś przyjąłem rezygnację Dawida Kacprzyka z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej
— napisał w mediach społecznościowych Marcin Kierwiński, szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej, minister spraw wewnętrznych i administracji.
Czytaj także
- Dostał „propozycję nie do odrzucenia”? Lekarz-milioner odszedł z KO. Kierwiński potwierdza
Naczelna Izba Lekarska złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w sprawie radnego Kacprzyka, który w trakcie specjalizacji zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł, pracując w miejskim Szpitalu Południowym. Zarzut dotyczy opuszczenia dyżuru medycznego. Z medialnych doniesień wynika, że grafik lekarza pokrywał się z występami w TVP czy w Senacie.
Czytaj także
- Lekarz-milioner z KO chciał uciec z Polski. Absurdalne żale
Mocne reakcje
Ta desperacka próba ratowania wizerunku przez Koalicję Obywatelską jest mocno komentowana w mediach społecznościowych.
Ten już może ustąpić, żeby inny partyjny nominat KO mógł się nachapać
— wskazał Jacek Sasin, były minister aktywów państwowych, były wicepremier, poseł PiS.
Czy odda pieniądze? Nic dziwnego, że jest taka dziura w NFZ skoro na każdym kroku widać różnego rodzaju patologie w Waszym wykonaniu
— podkreślił Piotr Müller, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Odda pieniądze? Czy udajecie, że wszystko ok?
— pytał Jacek Ozdoba, europoseł PiS.
A, to wszystko ok, spoko, nie było historii
— żartował Paweł Szrot, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Teraz tylko postępowanie karne w sprawie oszustwa, niedopełnienia obowiązku, fałszerstwa dokumentacji i rozwiązanie umów zawartych z nim przez jednostki nadzorowane przez polityków KO. O ile fakty opisane przez Patryka Słowika w Portalu Zero są prawdziwe, a jestem przekonany, że są
— napisał Przemysław Wipler, poseł Konfederacji.
Czy przestanie zarabiać 1,6 miliona złotych rocznie, na czterech etatach jednocześnie? Oczywiście, że nie. Przecież cały ten system tak działa od lat. Przestanie jednak o tym pisać, bo już nie będzie musiał się nikomu spowiadać
— napisał Artur Ceyrowski, dziennikarz portalu wPolsce24.tv.
Zaczyna się zrzucanie z sanek. Za chwilę poleci pewnie też z fuchy w Południowym. Teraz konkurs, kto pierwszy odkryje, gdzie odnajdzie się po tej aferze zaradny pan lekarz
— wskazywał Łukasz Jankowski, dziennikarz Telewizji wPolsce24.
Od rana pisaliśmy, dzwoniliśmy do liderów warszawskiej KO, podobnie jak inne redakcje. Bez odzewu. Ale jest efekt. Jedyna słuszna decyzja, szybsza niż się wydawało
— wskazał Michał Wróblewski z Wirtualnej Polski.
Wzruszające. Ale właściwie dlaczego? Jakoś uzasadnił tę rezygnację?
— pytał Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski.
Jakby mi koledzy partyjni dali zarobić 1,6 miliona, to bym nie żałowała utraty legitymacji partyjnej
— drwiła publicystka „Kataryna”.
Pan Kierwiński jest szefem warszawskiej Platformy i nie ma bata, że nie wiedział, co radny PO z Ursusa wyprawia. Praca w czterech placówkach na raz, w tym bycie szefem SOR-u - mając 28/29 lat - musiało być przyzwolenie na to dziadostwo z góry
— zauważył Adam Czarnecki, inicjator akcji „Stoimy dla CPK”.
Czytaj także
- Ile godzin naprawdę trwał dyżur na SOR lekarza-milionera? Karczewski: Zagrożenie życia i zdrowia
- Lekarz-milioner z KO się doigra? Szokująca sprawa w prokuraturze, Jabłoński zapowiada zawiadomienie
- Radny-lekarz z KO zarobił 1,6 ml zł na „stawce rynkowej”? „No cóż - sprawdzimy”
Adrian Siwek/X/PAP