Ministerstwo się ośmieszyło. Stypendium dla Mai Chwalińskiej to błąd
Problem leży zupełnie gdzie indziej. "Chciałem żyć normalnie"
Skoro samo ministerstwo pisze o tym, że "jej sukces jest inspiracją dla młodych sportowców w całej Polsce", to może jest to dobra okazja, aby właśnie tym młodym sportowcom zapewnić odpowiednie wsparcie finansowe? To powinien być główny cel ministerstwa po tak spektakularnym osiągnięciu, jak to Chwalińskiej w Paryżu. Przecież jak "kawa na ławę" problem jeszcze w stolicy Francji wyłożył Piotr Szczypka.
— Nie mam słów, bo tyle razy byłem na skraju załamania nerwowego. Chciałem tylko rundę, dwie, żeby po prostu żyć normalnie. Najwyraźniej to ze mnie teraz wszystko schodzi. Chyba pójdę do Częstochowy na kolanach, nie wiem, co powiedzieć — mówił na antenie Eurosportu menedżer tenisistki, gdy ta awansowała do wielkiego finału. No właśnie. O "normalnym życiu" marzy zapewne wielu młodych, raczkujących tenisistów i tenisistek.
Nie chodzi o Chwalińską i jej sztab. To decyzja ministerstwa budzi wątpliwości
Warto też wspomnieć, że tuż po historycznej wygranej Chwalińskiej z Dianą Sznajder drugie życie otrzymał wpis Szczypki na Facebooku z listopada 2022 r. Wtedy szukał on zakwaterowania dla swojej zawodniczki i jej trenera, nie mogąc liczyć na miejsce w turniejowym hotelu przed walką w kwalifikacjach Australian Open. W nich realia finansowe są zupełnie inne niż w głównej drabince turnieju.
- Polecamy: Show Sereny Williams! Wróciła na kort w WTA. Wynik to wielkie zaskoczenie
Sama Maja również zwracała uwagę na to, jak ważne jest wsparcie dla młodych zawodników. A tymczasem przez najbliższy rok otrzyma od ministerstwa nieco ponad 115 tys. zł brutto. Oczywiście, każde pieniądze są ważne i cenne. Przecież dziwnym byłoby, gdyby Chwalińska nie zgodziła się na pobieranie tego stypendium. To zupełnie nie chodzi o nią czy jej sztab. A o sam sposób działania ministerstwa. Czy na fali tego sukcesu nikt nie wpadł na żaden logiczniejszy sposób zagospodarowania tych środków?
Dowiedzieliśmy się ze wpisów w mediach społecznościowych, że finalistka Roland Garros otrzymała również krzyżówki. To nawiązanie do jej słów o prowadzeniu poza kortem nieco "babcinego" trybu życia. I to akurat bardzo rozsądny prezent, dodający całej tej sytuacji groteski. Wraz z krzyżówkami Chwalińska mogła np. zostać twarzą nowego programu wspierającego zawodników i zawodniczki. Ministerstwo zdecydowało jednak inaczej.