Nowe szczegóły napadu na Jana Bednarka. Złodzieje ukradli biżuterię wartą 150 tys. euro
Jan Bednarek w piątek wieczorem padł ofiarą napadu w swoim domu w Porto. Po powrocie z restauracji wraz z rodziną zastał w domu grupę włamywaczy. Jeden z nich groził mu nożem. Złodzieje ukradli biżuterię wartą około 150 tys. euro – dwa zegarki, dwie obrączki ślubne i bransoletkę.
Portugalskie media podają nowe informacje na temat tego zdarzenia. Według dziennika „Jornal do Noticias” w domu przebywało pięciu napastników – czterech mężczyzn i kobieta, którzy mówili po hiszpańsku. Bandyci byli zaskoczeni powrotem piłkarza.
Zastępca redaktora naczelnego dziennika „Record” Vitor Pinto ujawnił, że Bednarek prosił włamywaczy, by nie krzywdzili jego rodziny i zamknęli jego żonę z małą córką w łazience. Obawiał się, że napastnicy mogą mieć nie tylko nóż, ale i broń palną.
„Record” informuje, że zawodnik otrzymał wsparcie od klubu FC Porto. Może dostać urlop, jeśli będzie tego potrzebował. W kontakcie z Polakiem jest prezes klubu Andre Villas-Boas, choć obecnie nie ma go w Porto.
Piłkarze FC Porto nie mieli już zaplanowanego obozu treningowego przed niedzielnym meczem z AVS SAD w przedostatniej kolejce ligi portugalskiej. Bednarek będzie mógł spędzić noc w domu z rodziną.
FC Porto zapewniło sobie już mistrzostwo, a Bednarek miał w tym wielki udział. Wystąpił w 31 z 32 meczów (raz pauzował za kartki), w 30 w pierwszym składzie, zdobywając dwie bramki.