Prawda o transferze Lewandowskiego do MLS. Polakom się to nie spodoba

👁 8
Kamil Wolnicki: Co się mówi w Chicago o możliwym przyjściu Roberta Lewandowskiego do ligi MLS i ekipy Fire?
Przemysław Garczarczyk (polski dziennikarz od lat pracujący w USA): W ostatnich dwóch tygodniach zupełnie nic. Mówię o tutejszych mediach, czyli Chicago Sun-Times czy Chicago Tribune. I chodzi mi o wydania internetowe, ale i te papierowe, które tu wciąż istnieją. Ostatnią wzmiankę na temat Lewego znalazłem 8 maja.
To czym żyje sportowe Chicago?
Teraz wszyscy koncentrują się na tym, czy Chicago Bears, czyli drużyna futbolu amerykańskiego, zostanie w Downtown, czy wyniosą się w ogóle z Chicago. Temat „Lewego” i Fire nie istnieje.
Może po prostu Chicago Fire nie interesuje ludzi w Chicago?
Jedna rzecz, którą chciałem od razu podkreślić, bo jest bardzo ważna dla całego obrazu sytuacji. Tutaj nikt specjalnie nie wierzy w podpisanie umowy z „Lewym”, choć nie da się tego wykluczyć. Czytam jednak polskie media i z treści wynika, że jeśli Robert tu trafi, to ze względu na Polonię w Chicago. To jest nieprawda. Jest na przykład Chicago Eagles, najstarszy u nas klub polonijny, którego prezesem jest Krzysztof Świech, ale Chicago Fire się tym nie interesuje. Ani tym klubem ani w ogóle środowiskami polonijnymi. Przy meczach Fire nie ma łączeń z polskimi mediami, nie ma zaproszeń i kuszenia fanów.
Wielu pamięta czasy, gdy w Fire grali Piotr Nowak, Roman Kosecki i Jerzy Podbrożny, ale tego nie ma sensu porównywać z tym, co się dzieje teraz. Wtedy polscy kibice byli ważni. Teraz, gdyby przyszedł tu Lewandowski i grał w Fire, to będą go oglądali przede wszystkim fani Barcelony, a nie Polacy. Takie przykłady już są. Przyjeżdża zawodnik z przeszłością w Realu Madryt, na trybunach od razu pojawia się 5-7 tys. ludzi w koszulkach hiszpańskiego klubu.
To prostujmy dalej mity. Czytam, że Lewandowski jest potrzebny, bo Fire czeka na nowy stadion.
Znowu nieprawda. To przecież nie ma sensu. Robert miałby przyjść na rok czy dwa, a stadion będzie gotowy w 2028 r. Gdyby przyszedł, to dlatego, że poszłyby za tym pieniądze od McDonald's, adidasa i od głównego sponsora telewizyjnego, czyli Apple, choć w to akurat nie wierzę.
Przemek, będę się upierał, że ciągle jest trochę Polonii, dla której Lewandowski jest atrakcyjny.
To tak nie działa. Oczywiście, przyszłoby więcej kibiców. W ostatnich dwóch sezonach było średnio 23 tys. ludzi na meczach. Kolejny tysiąc czy półtora to mogliby być Polacy. Większość i tak stanowiliby fani Barcelony.
W każdym razie zmierzam do tego, że znam Chicago, mieszkam tu 30 lat. Moja opinia, poparta rozmowami z ludźmi piłki nożnej, jest taka, że w zainteresowaniu Lewandowskim chodzi o kontrakt telewizyjny. Na tym zależałoby sponsorom, żeby go pokazać w Apple TV. Nie jako gracza Fire, ale postać MLS. Gościa, który grał w Bayernie Monachium i Barcelonie, a teraz jest tutaj. To nie jest gra o Polaków.
Chicago Fire ma napastnika, który strzela dużo goli. To Belg Hugo Cuypers.
Strzela, to prawda. Tylko pamiętaj jedną rzecz: Ostatni raz, kiedy Fire coś znaczyło w MLS, to zdaje się rok 2017! Nie ma tu nic z czasów Koseckiego i Nowaka. Romek to nawet strzelił pierwszego gola dla Chicago w MLS, o czym mało kto dzisiaj pamięta.
Trudno pamiętać o wydarzeniach sprzed ćwierć wieku.
O to mi chodzi! Pytasz mnie teraz, czy Lewandowski przydałby się Chicago. Oczywiście, że tak. Natomiast rzeczywistość jest taka, że od lat dla wielu nie było sensu chodzić na Fire, bo nic nie wygrywali. Nie chodzi mi o tytuły, a chociaż nadzieję na dobre wyniki.
To jest dzisiaj średniak.
To jest po prostu mało znaczący klub pod każdym względem. Nie chodzi nawet o wyniki sportowe, ale też finansowe. Oczywiście istnieje, bo musi być klub w MLS w drugim największym mieście w USA. Natomiast jeśli chodzi o oglądalność na Apple TV, a to najlepszy i jedyny odnośnik, to jest dolna część MLS. Na trybunach jest tych dwadzieścia kilka tys. ludzi, ale stadion na piłkę jest zmniejszany, bo przecież na Bears chodzi 66 tys. ludzi. Fire to nie jest klub, który przyciąga widzów, bo nie ma sukcesów. W USA to prosta zależność. Możesz robić PR-u ile chcesz, ale jeśli na końcu nie ma sukcesu, to prawie nikogo nie obchodzisz. I tak jest z Fire.
To skąd tyle plotek na temat Lewandowskiego w Chicago?
Nie twierdzę, że nie ma nic na rzeczy! Często jest tak, że kiedy o czymś się nic nie mówi, to tak naprawdę coś się dzieje. Mówię tylko, że tutaj, w lokalnych mediach, to nie jest teraz żaden temat. Wspomniałem ci o tym materiale z 8 maja. Tam było ze 150 słów, nic więcej.
Tym niemniej Lewandowski byłby wielką postacią MLS.
Bez dwóch zdań! Klub miałby wzmocnienie, może awansowałby i znaczył coś w play off?
Z drugiej strony Robert ma za sobą lata w Borussi, Bayernie i Barcelonie, czyli topowych klubach. A teraz grałby w przeciętnym klubie w nie najmocniejszej lidze.
To nawet nie jest przeciętny klub w MLS, a ligowe doły. Tylko z drugiej strony, uważasz, że jak będzie grał w Arabii Saudyjskiej, to będzie lepiej? Nie wierzę, że tamta liga jest lepsza od MLS. Różnica taka, że tam zarobiłby zapewne więcej. Inna sprawa, że nie wierzę w kwoty podawane w mediach. Padają, bo dobrze wyglądają w nagłówkach. A wracając, chcesz mi powiedzieć, że w Arabii Saudyjskiej znajdzie wyższy poziom niż w MLS?
Nie chcę. Moje zdanie nie ma tu żadnego znaczenia, choć jako kibic chciałbym, żeby dalej grał w Europie.
Ja też chciałbym, żeby grał w Europie! Natomiast gdyby ktoś ci zaproponował pracę w The Athletic za 20 razy tyle, ile zarabiasz, to idziesz, prawda? No więc Robert zdecyduje sam. A ja, jako kibic i mieszkaniec Chicago powiem ci, że chciałbym go tu oglądać, ale tak naprawdę wolałbym, żeby dalej grał w Europie niż Chicago Fire.
Co Lewandowski dałby MLS?
Nazwisko piłkarza, który grał w najlepszych klubach na świecie. Takich, które wszyscy znają. To byłoby uwypuklone. To już nie są czasy, kiedy Amerykanie znają tylko MLS. Tu ogląda się wszystko, jest dostęp do wszystkich rozgrywek ligowych i pucharowych. Niektóre za darmo, inne za drobne opłaty. Amerykanie oglądają bardzo dużo europejskiej piłki i wszyscy oni znają Lewandowskiego. Deal z Robertem polegałby na tym, że liga pokazuje „Lewego” obok Messiego. Jako marka MLS. To byłoby większe dla ligi niż Fire. To za mały klub.

💬 Yorumlar (0)

Yorum Yaz

Yorumunuz onaydan sonra yayınlanır.

Henüz yorum yok. İlk yorumu siz yazın.