Sensacyjny zwrot w meczu Polek! Wyrwały zwycięstwo w Lidze Narodów
W pierwszym meczu w Tajlandii do składu Polek wróciła Magdalena Stysiak, ale to środkowa Maja Koput była nieoczekiwaną bohaterką zespołu w meczu z Bułgarią. Biało-Czerwone wygrały 3:0, 19-letnia siatkarka zdobyła 10 punktów, w tym jeden po asie serwisowym i trzy po bloku.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W drugim starciu w turnieju w Bangkoku ponownie były faworytkami. Ukrainki zaczęły od pokonania gospodyń 3:2, ale nie zagrały na tyle porywająco, by postraszyć Biało-Czerwone.
Polki długo dominowały! A potem problemy i szczęśliwy koniec
Pierwsza partia przeciwko zawodniczkom Stefano Lavariniego także nie wskazywała na to, by rywalki miały poważnie zagrozić w zdobyciu kompletu punktów. Polki w składzie: Katarzyna Wenerska, Magdalena Stysiak, Sonia Stefanik, Maja Koput, Paulina Damaske, Julia Piasecka i Aleksandra Szczygłowska szybko wyszły na prowadzenie 6:2, ale wtedy pojawiły się małe problemy.
- Sprawdź: Wilfredo Leon wrócił na Kubę. Oto jak go potraktowano
Po asie serwisowym Uliany Kotar było już 8:8, a w końcówce seta przewaga Polek nie była duża. Po fatalnej pomyłce Waleriji Nudhy na ławce Ukrainek niemal wszyscy złapali się za głowy i zrobiło się 22:19. Po chwili setbola na 25:21 wykorzystała Stysiak.
W drugim secie Biało-Czerwone zaczęły bardzo efektownie. Szybko zrobiło się 7:1 po zagraniu Piaseckiej z drugiej linii, a takiej przewagi nie wypadało zaprzepaścić. Polski trener Ukrainek Jakub Głuszak wziął czas przy wyniku 12:5, po której bezpośrednio z serwisu punkt zdobyła Paulina Damaske. To był znak, że Polek tego dnia nie uda się zdekoncentrować. Po chwili 25-letnia przyjmująca popisała się imponującym blokiem, a partia padła łupem zawodniczek w biało-czerwonych trykotach wynikiem 25:13.
Patrząc na postawę obu drużyn, kibice mogli zastanawiać się jedynie nad tym, jak bardzo zawodniczki Lavariniego odskoczą przeciwniczkom. A jednak, po czujnym zachowaniu pod siatką Ołeksandry Miłenko Ukrainki prowadziły 7:3 i wyczuły, że faworytki nie utrzymały koncentracji. W pewnym momencie straty wynosiły już sześć punktów, ale po punkcie Stefanik i asie Alicji Grabki nadzieje odżyły.
Partii numer trzy nie udało się jednak uratować. Zespół trenera Głuszaka wygrał ją 25:22, a następnie Polki walczyły o to, by nie stracić cennego punktu i uratować się przed nerwówką w tie-breaku. Ta sztuka nie była łatwa.
Rywalki trzykrotnie w krótkim czasie zablokowały Monikę Lampkowską i zrobiło się 3:8. Problemy miała także Stysiak i było już 12:18. Sposób na blok znalazła za to w ważnym momencie, a przewaga Ukrainek stopniała do dwóch punktów. Do tego po błędzie Anny Artyszuk i ataku 25-letniej gwiazdy Polek był remis 22:22. Kolejne minuty należały do zawodniczek Lavariniego, a Stysiak wykorzystała meczbola na 25:23.
W tabeli Ligi Narodów Biało-Czerwone dopisały sobie komplet punktów i zrównały się z czwartymi Włoszkami. Zawodniczki z Półwyspu Apenińskiego w czwartek zagrają z Serbkami, a Chinki mogą dogonić nasz zespół, jeśli pokonają w piątek Francję.
Polska — Ukraina 3:1 (25:21, 25:13, 22:25, 25:23)