„Dziś, wśród komentatorów, dziennikarzy i pracowników mediów komentujących wizytę Prezydenta Karola Nawrockiego w USA, wyraźnie widać, kto jest kim. Łatwo odróżnić ludzi zainteresowanych faktami od tych, którzy przede wszystkim bronią własnych środowisk, politycznych sympatii lub medialnych narracji” – napisał na platformie X szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
Czytaj także
- Przydacz ujawnia kulisy rozmowy Nawrockiego z Trumpem! Duży sukces Polski, padły ważne słowa ws. żołnierzy USA
Gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje o zaproszeniu prezydenta Karola Nawrockiego do Stanów Zjednoczonych, politycy koalicji rządzącej ruszyli do deprecjonowania tego wyjazdu. Pierwszy z wylotu Nawrockiego do USA zakpił szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, a za nim ruszyli inni politycy obozu władzy. Ale nie tylko oni – również sympatyzujący z ekipą Donalda Tuska dziennikarze zaczęli naśmiewać się z wizyty Nawrockiego w USA. Skąd te śmiechy?
Zarówno politycy koalicji, jak i dziennikarze im sprzyjający, próbują tę wizytę sprowadzić do gali MMA zorganizowanej przed Białym Domem w ramach obchodów 80. urodzin Donalda Trumpa i 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych.
W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać rozmawiających prezydentów Polski i USA. Od razu pojawiły się kpiny z długości rozmowy, która trwała nieco ponad minutę. Było to jednak spotkanie nieformalne.
Czytaj także
- Ale błysnął! Trela domaga się wyjaśnień od prezydenta Nawrockiego
„Wyraźnie widać, kto jest kim”
Do tych wszystkich uszczypliwości odniósł się na platformie X szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
Dziś, wśród komentatorów, dziennikarzy i pracowników mediów komentujących wizytę Prezydenta Karola Nawrockiego w USA, wyraźnie widać, kto jest kim. Łatwo odróżnić ludzi zainteresowanych faktami od tych, którzy przede wszystkim bronią własnych środowisk, politycznych sympatii lub medialnych narracji. I być może właśnie dlatego reakcje na tę wizytę mówią więcej o komentujących niż o samym wydarzeniu
– napisał Szefernaker.
Czytaj także
- Gdy Karol Nawrocki bryluje na urodzinach Donalda Trumpa, Donalda Tuska stać tylko na marne kpiny i przełykanie żółci
Ważne spotkania
Czy wizyta Nawrockiego w USA to tylko uczestnictwo w gali MMA? Oczywiście, że nie. Tak to wyglądało tylko w pełnych nienawiści wpisach polityków koalicji. Prezydent Nawrocki spotkał się wczoraj na Kapitolu z liderem republikańskiej większości w amerykańskim Senacie, Johnem Thunem.
Nawrocki spotkał się z Thunem, a także szefem senackiej komisji sił zbrojnych Rogerem Wickerem i szefem komisji spraw zagranicznych Jimem Rischem. Nawrocki i Thune uścisnęli sobie dłonie, lecz nie było wystąpień dla mediów.
Jak zapowiadał wcześniej szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz, rozmowy miały dotyczyć „tematyki z zakresu polityki bezpieczeństwa i obecności amerykańskiej wojskowej”.
Do spotkania doszło, kiedy w Kongresie toczą się rozmowy i negocjacje nad kształtem corocznej ustawy o budżecie obronnym (NDAA). W dotychczasowej senackiej wersji projektu ustawy znalazły się zapisy m.in. zakazujące redukcji sił USA w Europie bez analizy skutków Pentagonu, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów oraz dowódcy sił USA w Europie dla interesów NATO i USA. W projekcie znalazł się też zakaz usuwania sprzętu z magazynów USA w Europie, a także nakłada na Pentagon obowiązek zgłoszenia planowanych redukcji sił USA na co najmniej 120 dni przed faktem.
W wersji NDAA przygotowywanej przez Izbę Reprezentantów znalazło się m.in. polecenie przedstawienia raportu na temat stałej obecności wojskowej w Polsce i możliwości stacjonowania tam batalionu artylerii dalekiego zasięgu, razem m.in. z rakietami Tomahawk.
kk/X/wPolityce/PAP