"To nie jest Targowica!" – wicemistrz olimpijski krzyczał w obronie Piesiewicza. Prezes PKOl przegrał kluczowe głosowania

👁 3
Podczas ostatnich zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech Radosław Piesiewicz obchodził 45. urodziny. Zaprosił na nie kilkanaście osób z najbliższego otoczenia.
— Ma taką swoją ulubioną piosenkę. Jak się zabawa rozkręci, to zawsze chce ją puszczać. Wiesz, jaki ma tytuł? "Midas" — usłyszałem w kuluarach PKOl.
Kawałek rapera Sentino zaczyna się tak:
"Wszystko, czego tylko dotknę
To staje się złotem
To staje się złotem
Midas, Midas, Midas!"
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Radosław Piesiewicz ogłasza w sprawie nagród. Pominął Kacpra Tomasiaka
Niezależnie od tego, gdzie stoimy w sporze o polski sport, z melodią życia Radosława "Midasa" Piesiewicza trudno polemizować. Przez lata brał, co chciał. Zdobywał stanowiska, wygrywał głosowania, wychodził z opresji. Ale w takiej defensywie jak po poniedziałkowym Walnym Sprawozdawczym PKOl nie był jeszcze nigdy.
Choć i opozycja w poniedziałek raz prawie wpadła w swoje własne sidła.
Główna sala Centrum Olimpijskiego w Warszawie to ulubione miejsce spotkań polskiego środowiska sportowego. Ma tylko dwie wady. Kotary są za wąskie i nie zasłaniają wszystkiego. A szyby nie chronią wystarczająco wypowiadanych w środku słów.
Zwłaszcza gdy pokrzykuje Tadeusz Mytnik.

"To nie jest Targowica!" Wicemistrz olimpijski krzyczał w obronie Piesiewicza

Więc choć poniedziałkowe Walne Sprawozdawcze PKOl miało być dla obcych oczu i uszy zamknięte, to dotarło do nas znacznie więcej, niż życzyłby sobie prezes Piesiewicz.
"To nie jest Targowica! Jesteśmy poważnymi ludźmi. Niech się pan tu nie wywyższa, że jest ponad nami! Niech się pan zachowa godnie!"
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"To nie jest Targowica!" Krzyki obrońcy Piesiewicza na walnym PKOl
"Nie po to cierpieliśmy na arenach sportowych! Piesiewicz uratował igrzyska olimpijskie w Paryżu i Mediolanie! A z tego, co dziś wypowiedziała nasza ikona, pan Robert Korzeniowski, to wy byście może jeszcze na taczkach chcieli tego człowieka wywieźć, jeśli tylko je macie. Tak wam przeszkadza!"
"Panie Wiłkomirski, nikt się od Piesiewicza nie odwrócił i pan Piesiewicz nadal będzie prezesem!"
To tylko część oratorskich popisów Tadeusza Mytnika, wybitnego przed laty kolarza, wicemistrza olimpijskiego w drużynie z Montrealu. Dziś jednego z głównych — obok Andrzeja Suprona, Mieczysława Nowickiego i Teresy Sukniewicz, błyszczącej nie tylko słowem, ale i strojem — adwokatów Piesiewicza.
Teresa Sukniewicz przed Walnym Zgromadzeniem PKOl
Przegląd Sportowy Onet
Teresa Sukniewicz przed Walnym Zgromadzeniem PKOl
Sam prezes — choć w poniedziałek konfrontowany z bardzo niewygodnymi tezami opozycji, choć pokonany w kluczowych głosowaniach, choć dwukrotnie wezwany do wyjaśnień — nawet się z krzesła nie podniósł.

Radosław Piesiewicz tylko parsknął śmiechem. Ale przegrał wszystko

— Patrzyłem na niego i kilka razy tylko parsknął śmiechem. Podobnie było, gdy poprosiłem go na mównicę. Odpowiedział, że nie zamierza się wypowiadać. To pokazało, że uchwały, które przyjęliśmy, zupełnie go nie obchodzą. Buta i arogancja. Jest ponad nami. Pokazał po raz kolejny, że ma za nic całe środowisko sportowe, które przyjechało do Warszawy — irytował się Krzysztof Wiłkomirski, prezes Polskiego Związku Judo.
Ale wróćmy do tej zbyt wąskiej kotary.
Punktualnie o 14.14, po ponad trzech godzinach obrad, wybuchły głośne brawa. Ciekawość nie jest po prawdzie wielką cnotą, ale trudno było nie skorzystać z wyraźnych prześwitów i nie dostrzec, że zbudowany przez Piesiewicza domek z kart zaczyna się sypać. Przegrał właśnie pierwsze ważne głosowanie, od kiedy trafił do PKOl-u.
W sprawie zatwierdzenia sprawozdania Zarządu z działalności za 2025 r.:
  • Za — 66 głosów
  • Przeciw — 93 głosy
  • Wstrzymało się — 14 głosów
Minęły dwie minuty i kolejna salwa braw. W sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego PKOl za 2025 r.:
  • Za — 66 głosów
  • Przeciw — 96 głosów
  • Wstrzymało się — 14 głosów
Dwa głosowania, dwie porażki Radosława Piesiewicza
Przegląd Sportowy Onet / Sebastian Parfjanowicz
Dwa głosowania, dwie porażki Radosława Piesiewicza
A za chwilę trzeci cios. Wezwanie do zajęcia się wnioskiem o zwołanie Walnego Nadzwyczajnego, na którym miałoby dojść do głosowania nad odwołaniem prezesa:
  • Za — 117 głosów
  • Przeciw — 48 głosów
  • Wstrzymało się — 10 głosów
Tu należy wytłumaczyć, co to wszystko tak naprawdę oznacza, bo pytali mnie o to w poniedziałek nawet wysłannicy telewizji informacyjnych, którzy linii frontu w PKOl nie śledzili od miesięcy z uwagą. "Czy to koniec Piesiewicza?" — pytali.
Nie, ale początek końca już raczej tak.

Prawnicy się biją, a pensja prezesa PKOl rośnie. To już 62 tys. zł miesięcznie

Mimo porażek Piesiewicz nie zamierza rezygnować. Jego zwolennicy podkreślają, że uratował igrzyska w Paryżu i Mediolanie. Przeciwnicy wskazują na arogancję i brak transparentności. Kolejne głosowanie nad odwołaniem prezesa może odbyć się w ciągu najbliższych miesięcy.

💬 Yorumlar (0)

Yorum Yaz

Yorumunuz onaydan sonra yayınlanır.

Henüz yorum yok. İlk yorumu siz yazın.