Rok po przegranych wyborach prezydenckich Platforma Obywatelska przeżywa polityczne trzęsienie ziemi. Donald Tusk zdecydował się rozwiązać struktury Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce, a Kraków w referendum odwołał swojego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. To efekt narastającego kryzysu w partii, która nie wyciągnęła wniosków z porażki Karola Nawrockiego.
Prezydent Nawrocki kontra „demokracja totalna” Tuska
Dziś już widać, jak wyglądałaby Polska, gdyby wybory wygrał Rafał Trzaskowski. Na jego podpis czekały ustawy, które – zdaniem komentatorów – mogły zniszczyć państwo. Rząd Donalda Tuska nie znalazł obszaru, który objąłby rozsądną troską: wymiar sprawiedliwości, edukacja, polityka rodzinna, klimatyczna, zdrowotna, bezpieczeństwo, gospodarka, media – wszystko poddano totalnej przebudowie. Prezydent Nawrocki zatrzymał część tych zmian, ale „demokracja totalna” Tuska nie uznaje prerogatyw głowy państwa ani wet. Ustawy są znoszone uchwałami i rozporządzeniami, bo partia rządząca wierzy w siłę dominacji i propagandy.
Krakowianie ruszyli pierwsi
Podobną filozofią kierował się Aleksander Miszalski – krakowski sojusznik Tuska. Przekonany o bezkarności, doprowadził miasto na skraj bankructwa, ignorując protesty mieszkańców i wdrażając radykalne zalecenia klimatyczne. W referendum sprzed tygodnia został odwołany. Dziś jego polityczny patron rozwiązał struktury małopolskiej KO. Trudno o bardziej wymowny symbol pierwszej rocznicy porażki Trzaskowskiego.
Rok temu Karol Nawrocki wygrał z machiną propagandy i kłamstw. Obywatelskie zjednoczenie okazało się silniejsze. Dziś ta sama jedność sprawiła, że Miszalski stał się pierwszym prezydentem Krakowa odwołanym przed końcem kadencji. A to dopiero początek – Polacy nie tolerują indolencji władzy, a obalanie reżimów mają we krwi.