Adam Gomoła, poseł Polski 2050 i najmłodszy parlamentarzysta obecnej kadencji, wydał 40 tys. zł z publicznych środków na wynajem samochodu. W rozmowie z dziennikarzem TVN24 Radomirem Witem nie chciał ujawnić marki pojazdu, tłumacząc, że inni posłowie wydają na ten cel jeszcze więcej.
Gomoła, który w swoim pierwszym wystąpieniu sejmowym przedstawił się jako „jedyny przedstawiciel Gen Z w tej izbie”, już wcześniej budził kontrowersje. W marcu 2024 r. „Nowa Trybuna Opolska” ujawniła nagranie, na którym parlamentarzysta miał nakłaniać kandydata na radnego do wpłaty 20 tys. zł na konto prywatnej firmy szefowej swojego sztabu. Po tej aferze został wykluczony z Polski 2050, ale w 2025 r. powrócił do partii.
„Samochód kosztuje tyle i tyle”
Teraz znów jest głośno o wydatkach z budżetu poselskiego. Na sejmowym korytarzu Radomir Wit zapytał Gomołę o 40 tys. zł na wynajem auta.
To co to za samochód?
— dopytywał dziennikarz.
Chyba to jest taka średnia stawka
— odparł wymijająco poseł.
Gdy Wit zauważył, że roczna kwota 40 tys. zł to miesięcznie ok. 3,3 tys. zł, co jest dość wysoką kwotą jak na leasing, Gomoła odpowiedział:
No plus ubezpieczenie, plus koszty eksploatacji. To jest średniej klasy samochód.
Na kolejne pytanie o markę stwierdził:
To jest marka… przepraszam. Nie chcę się dzielić szczegółami. Wolę pozostawić anonimowość.
Następnie próbował odwrócić uwagę, wskazując na innych parlamentarzystów:
Widziałem wydatki po 60-70 tys. zł. Uważam, że dość rozsądnie do tego podchodzę. Wolę zostawić tę sprawę – potrafi budzić wielkie emocje, a nie uważam, żeby to było ważne.
Cóż, przynajmniej był konsekwentny w niepodawaniu marki, w przeciwieństwie do posła KO Andrzeja Szejny w słynnej rozmowie z reporterem wPolsce24.
X/TVN24/Joanna Jaszczuk