Dwaj nowi pretendenci do tronu po Robercie Lewandowskim. Jan Urban ogłasza
Robert Lewandowski – supersnajper, bezdyskusyjnie najlepszy polski piłkarz od czasów Zbigniewa Bońka – szykuje się do opuszczenia tronu. Po erze Bońka wpadliśmy w "wieki ciemne" futbolu i przez 16 lat oglądaliśmy wielką piłkę zza szyby.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że odejście Lewandowskiego będzie dla naszej kadry prawdziwą katastrofą.
Odpowiedzią może być powołanie Karola Czubaka i Mateusza Żukowskiego. Przybliżamy, któremu z nich jest bliżej do naszego kapitana, a który to "napastnik argentyński". Z ich porównania wysnuwa się kluczowa dla kadry kwestia: to wcale nie będzie gra pomiędzy jednym a drugim.
Przypomnijmy, że "Lewy" w ośmiu meczach za kadencji Jana Urbana miał cztery bramki i trzy asysty, a że Polska w tych spotkaniach strzeliła 14 goli, łatwo obliczyć, że miał 50-procentowy udział przy bramkach. Jeśli weźmiemy osiem ostatnich meczów kadry bez udziału Lewandowskiego (musimy w tym celu cofnąć się aż do listopada 2022 r.), Polska strzeliła w nich 11 goli. Jest to więc pewna różnica. Pytanie, czy aż tak duża.
Koniec "złotego polskiego pokolenia". Został tylko Lewandowski
Kiedyś Lars Lagerback powiedział ciekawą rzecz: "w Europie jest 8-9 drużyn, które prawie zawsze są w czołówce, ale czasem wpadają w kryzys, nie jadą na turniej i tak dalej. Jednak prędzej czy później wracają. Po nich są drużyny z miejsc 10-30, które są na bardzo zbliżonym poziomie. I czasem jakiś czynnik, jak złote pokolenie, sprawia że są w stanie dołączyć na chwilę do czołówki".
Nasze złote pokolenie z Kamilem Glikiem, Grzegorzem Krychowiakiem, Kamilem Grosickim, Jakubem Błaszczykowskim, Łukaszem Piszczkiem, Arkadiuszem Milikiem i kilkoma innymi piłkarzami się skończyło. Jego elementem jest Robert Lewandowski, symbol drużyny w ostatniej dekadzie. Co, gdy i on odejdzie na emeryturę?
Jan Urban zaprosił na najbliższe zgrupowanie dwóch nowych napastników. Nie można jednak powiedzieć, że to powołania sensacyjne – kibice wręcz się ich domagali. Selekcjoner nie mógł zlekceważyć ich znakomitej formy. Karol Czubak został drugim strzelcem Ekstraklasy z 18 golami na koncie, a Mateusz Żukowski był… drugi w 2. Bundeslidze, trafiając 17 razy. Obaj są w sile wieku – Czubak ma 26 lat, Żukowski 24 – więc przez lata mogą grać w biało-czerwonych barwach.
Karol CzubakDawid Figura / PressFocus/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Oto pierwsi kandydaci do zastąpienia Roberta Lewandowskiego
— Oba powołania są bardzo ciekawe. Są to zawodnicy o zupełnie innym profilu, natomiast obaj mogą zostać świetnie wykorzystani — mówi Marek Marciniak, trener i analityk piłkarski, współautor książki analitycznej "Przywilej Korzyści". — Wcale nie jestem przekonany, czy musimy zastępować Lewandowskiego. Możemy po prostu grać inaczej. Zarówno Czubak, jak i Żukowski są w stanie sporo tej kadrze dać, ale nie będą zawodnikami, którzy są w stanie zastąpić jeden do jednego "Lewego" — dodaje.
Zarówno Czubak, jak i Żukowski są sporymi odkryciami ostatnich miesięcy. Czubak co prawda strzelał już w 1. lidze, ale potem odbił się brutalnie od ledwie średniej ligi belgijskiej. W Motorze Lublin znowu strzela na potęgę i nieprzypadkowo został wybrany najlepszym napastnikiem Ekstraklasy.
— Bardzo dobry wybór, oczywiście Tomas Bobcek miał nieco lepsze statystyki, ale on grał w ultraofensywnej Lechii Gdańsk, podczas gdy Czubak w bardziej zrównoważonym taktycznie Motorze — zauważa Marciniak.
Statystyki napastników Ekstraklasy wg sofascoreŹródło: Marek Wawrzynowski / Marek Wawrzynowski
Czubak – jak opisuje – jest typowym "targetmanem", świetnie gra ze skrzydłowymi, potrafi znakomicie ustawić się wobec obrońcy i nie tyle wykreować okazję bramkową, co wykreować okazję do podania. Jeśli partnerzy rozumieją jego granie, jest maszyną do strzelania. Do tego jego fizyczność sprawia, że jest skuteczny w powietrzu. Czubak ma 47,6 proc. wygranych pojedynków powietrznych, a dla porównania król strzelców Bobcek ma 40,1 proc. Co ważne, Czubak ma też wysoką skuteczność jeśli chodzi o celność – 47,6 proc. jego strzałów idzie w światło bramki. Znowu porównamy go z Bobcekiem – Słowak w sezonie zmarnował aż 28 okazji bramkowych, zaś Czubak tylko 12. Warto zauważyć, że Czubak zajmuje zaledwie czwarte miejsce jeśli chodzi o liczbę strzałów – więcej mają nie tylko Bobcek, ale też Mikhael Ishak czy Jesus Imaz. I to też pokazuje, że Czubak został doskonale wpasowany do Motoru i grając w mocniejszej ekipie, ale skrojonej pod niego, naprawdę mógłby być maszyną do strzelania bramek. Jeszcze lepszą wersją siebie.
Mateusz ŻukowskiRonny Hartmann / Stringer / Getty Images
Z kolei zupełnie innym typem napastnika jest Żukowski. To, co łączy go z Czubakiem, to wysoka celność jeśli chodzi o strzały – aż 50,7 proc. uderzeń Żukowskiego trafia w światło bramki. Natomiast statystyka, która go mocniej definiuje, to 53,3 proc. wygranych dryblingów.
Mateusz Żukowski, statystyki z serwisu wyscoutŹródło: Marek Wawrzynowski / Marek Wawrzynowski
Jak mówi Marciniak: — Jest to bardzo eksplozywny zawodnik ze świetnym uderzeniem, bardzo wielowymiarowy. Potrafi znaleźć się w polu karnym, ale też nie waha się uderzyć z dystansu. Wygląda na to, że jest beneficjentem tzw.