Ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) w Warszawskim Szpitalu Południowym, dr Adam Macech, złożył rezygnację ze stanowiska – ustalił portal wPolityce.pl. To kolejny cios dla placówki pogrążonej w aferze związanej z 29-letnim lekarzem i radnym KO Dawidem Kacprzykiem. – To bardzo zła informacja dla szpitala. Wziął odpowiedzialność za tego szczyla. Jak dalej pójdzie, ten SOR się w końcu rozsypie – przyznaje anonimowo jedna z lekarek. – Może to już nie mój problem, ale bardzo się tym martwię. Sytuacja jest bardzo poważna – dodaje dr Agata Kusz-Rynkun, była dyrektor ds. medycznych, odwołana dziś przez Radę Nadzorczą.
Co dalej z SOR?
Po wybuchu afery w Szpitalu Południowym sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Odwołano już dyrektor ds. medycznych oraz głównego bohatera skandalu – Dawida Kacprzyka, który w zeszłym roku zarobił w szpitalu 1,6 mln zł. Zarzuca mu się, że podczas dyżurów angażował się politycznie i medialnie, a w placówce funkcjonował swoisty „salon VIP” dla uprzywilejowanych polityków KO i ich rodzin. Kacprzyk pracował jako koordynator SOR. Teraz z funkcji ordynatora zrezygnował dr Macech, który ma pełnić obowiązki tylko do końca miesiąca. Doświadczeni lekarze ostrzegają, że to zapowiedź poważnych kłopotów.
„SOR nie może przestać istnieć”
Może to już nie mój problem, ale bardzo się tym martwię. Sytuacja jest bardzo poważna
– mówi dr Agata Kusz-Rynkun, odwołana dyrektor ds. medycznych.
SOR stracił dwóch lekarzy. Szpital ma tylko niecałe dwa tygodnie na znalezienie zastępców. To bardzo trudne zadanie, bo na SOR-rze niewielu chce pracować
– przyznaje lekarka z 35-letnim stażem. Podkreśla, że SOR nie może przestać istnieć.
Mamy umowę z NFZ i lądowisko, więc SOR musi działać. Jednak i tak długie kolejki pacjentów mogą się jeszcze bardziej wydłużyć. Gdybym tam była, zajęłabym się intensywnym szukaniem następcy ordynatora
– dodaje dr Kusz-Rynkun.
Czas do końca miesiąca
Co się stanie, jeśli do końca miesiąca nie znajdzie się nowy lekarz?
Wówczas brałabym lekarzy z innych oddziałów, by mieli dyżury na SOR. Z tym jednak nie można przesadzać, bo oni mogą wziąć dyżur, dwa, ale jak im się doda za dużo obowiązków, to przeciążeni też odejdą i posypią się inne oddziały
– tłumaczy lekarka.
{links Afera w Szpitalu Południowym. wPolityce.pl rozmawia ze wskazaną jako pierwsza winną. „Zostałam wytypowana”
SC/wPolityce.pl