„Salonik VIP dla swoich w Szpitalu Południowym może być nowymi ośmiorniczkami dla KO”; „Jedna stoi w kolejce, a druga stoi przy korycie”; „Całe państwo traktują tak jak ten szpital” – to przykłady komentarzy, które pojawiły się w sieci po ujawnieniu przez portal Zero.pl, że Dawid Kacprzyk, młody lekarz-milioner i radny dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej, zorganizował w warszawskim Szpitalu Południowym „przychodnię dla polityków” KO i ich rodzin.
Prywatny szpital za publiczne pieniądze
Dziennikarz Zero.pl opisuje bulwersujące przypadki: wpływowa działaczka KO otrzymała badania kilkanaście minut po rejestracji, podczas gdy inni pacjenci czekali 4–5 godzin. Ważny urzędnik państwowy związany z KO przeszedł komplet badań ortopedycznych w nieco ponad godzinę. Posłanka KO z objawami infekcji była traktowana priorytetowo mimo braku zagrożenia życia, a członkowie rodzin polityków mieli szybki dostęp do specjalistycznych badań, na które zwykli pacjenci czekają tygodniami lub miesiącami.
Kacprzyk, według ustaleń portalu, odpowiadał za funkcjonowanie tego systemu. Udostępniono także specjalny salonik dla VIP-ów na czas oczekiwania na wyniki badań – politycy i ich rodziny nie musieli czekać w poczekalni ze „zwykłymi” pacjentami.
„Władza potrafi demoralizować”
Sprawa bulwersuje opinię publiczną. Miliony Polaków codziennie czekają długie godziny w kolejkach do lekarzy, tygodniami, miesiącami, a nawet latami na wizytę u specjalisty. To, co działo się w Szpitalu Południowym, pokazuje, że nie dotyczy to ludzi władzy.
O ile sama historia młodego lekarza działacza bulwersowała, to opisana dziś przez Zero.pl sprawa saloniku dla polityków KO i ich znajomych jest przerażająca. Przerażająca, bo pokazuje, jak władza potrafi demoralizować. Przerażająca, bo każdy, kto był na SOR-ze, wie, jaka to jest droga przez mękę. Czekanie w nieskończoność. (…) Salonik VIP dla swoich w Szpitalu Południowym może być nowymi ośmiorniczkami dla KO
– ocenił dziennikarz Marcin Kowalewski.
Nie ma pieniędzy na służbę zdrowia. Nie ma terminów dla pacjentów. Jest za to 1,6 mln zł dla młodego działacza KO i SOR-express dla innych polityków KO. Ekipa Tuska stworzyła dwie Polski. Jedna stoi w kolejce, a druga stoi przy korycie
– napisał prof. Przemysław Czarnek.
Czekam, aż funkcjonariusze CBS rozbiją grupę Kacprzyka, która – MUSIAŁA działać za wiedzą szefa warszawskiej PO – i stworzyła na SORze VIP-owską izbę przyjęć dla polityków Platformy i ich rodzin. Wyjaśnia się, czemu Kacprzyk zarabiał 1,6 mln zł
– napisał Adam Czarnecki.
Całe państwo traktują tak jak ten szpital
– stwierdził wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.
„SORry taki mamy klimat” – to znane hasło polityków Platformy nabiera kolejnego patologicznego wymiaru. Teraz już wiemy, dlaczego działacz Koalicji Obywatelskiej tyle zarabiał. Za specjalny fast track dla polityków związanych z partią Donalda Tuska i Marcina Kierwińskiego po prostu zapłacili publicznymi pieniędzmi. A dla obywateli – cięcia limitów i dłuższe kolejki. Co to za patologia. Brak słów
– napisał europoseł PiS Piotr Muller.
Patologia w czystej postaci. Publiczny SOR z dwiema kolejkami: jedna dla VIP-ów, czyli działaczy Platformy, druga dla zwykłych Polaków. Warszawiacy czekają na SOR-ach po kilkanaście godzin, a publiczny szpital zamieniono w prywatną przychodnię dla swoich
– napisał warszawski radny Damian Kowalczyk.
Warszawski Szpital Południowy ma stratę. Prezes szpitala Anna Łukasik zadbała za to, aby działacze PO na specjalnie wydzielonej sekcji SOR-u mieli nowe wygodne meble. Powiedzieć, że wstyd, to nic nie powiedzieć…
– napisał Janusz Cieszyński.
kk/wPolityce.pl/X