Maja Chwalińska pewna gry w US Open. Ogromna przewaga w rankingu
Polska tenisistka Maja Chwalińska przebojem wdarła się do czołówki WTA. To efekt znakomitego występu podczas Roland Garros, gdzie najpierw awansowała do drabinki głównej przez kwalifikacje, a następnie dotarła do finału.
W finale przegrała z Mirrą Andriejewą, która sięgnęła po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Mimo porażki Chwalińska ma wiele powodów do radości. W rankingu WTA awansowała na 21. miejsce, co daje jej przepustkę do największych turniejów na świecie, potencjalnie jako rozstawiona zawodniczka.
Wyjątkiem może być Wimbledon. Lista zgłoszeń do tego turnieju została zamknięta, gdy trwały kwalifikacje do Roland Garros. Chwalińska była wtedy 114. zawodniczką, więc teoretycznie musiałaby grać w kwalifikacjach. Polka najprawdopodobniej otrzyma jednak "dziką kartę" i będzie rozstawiona.
— Myślę, że byłaby idealna na dziką kartę — powiedział legendarny John McEnroe do Tima Henmana, członka komitetu przyznającego "dzikie karty" na Wimbledon. — Nie mógłbym się z tobą bardziej zgodzić, John — odpowiedział Henman. Jeśli jednak jej nie otrzyma, o udział w drabince głównej będzie musiała walczyć w kwalifikacjach.
O US Open nie ma co się martwić
Takiego problemu Chwalińska nie będzie miała przed US Open. Lista zgłoszonych zawodniczek ukaże się 20 sierpnia, ale już teraz wiadomo, że Polka na pewno wystąpi w drabince głównej, bo nie wypadnie z TOP 100 rankingu. Obecnie ma 1996 punktów i nad 104. miejscem, które zajmuje Ajla Tomljanović, aż 1272 punkty przewagi.
Co więcej, Chwalińska ma ogromne szanse na bycie rozstawioną w US Open. Rozstawiane są pierwsze 32 tenisistki z listy zgłoszonych, co oznaczałoby, że w początkowych rundach trafiałaby na teoretycznie słabsze rywalki.