Festiwal goli na MŚ 2026! Anglia rozbiła Chorwację, Kolumbia liderem, Ghana uratowana w 95. minucie
Minionej nocy na mundialu w 2026 roku działo się naprawdę wiele! Największe emocje budził hit grupy L, w którym Anglia zmierzyła się z Chorwacją. Mecz w Arlington nie zawiódł oczekiwań – padło aż sześć goli, a Anglicy pokonali Chorwatów 4:2, wysyłając jasny sygnał, że zamierzają walczyć o najwyższe cele.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Anglia ograła Chorwację. Modrić i kosztowny błąd
Spotkanie rozpoczęło się od kontrowersji. Już w 13. minucie 40-letni Luka Modrić sfaulował Noniego Madueke w polu karnym. Harry Kane początkowo nie wykorzystał jedenastki, ale po interwencji VAR rzut karny został powtórzony i kapitan Anglików za drugim razem się nie pomylił.
- Zobacz również: TVP reaguje. Zmiana podczas transmisji MŚ 2026
Chorwaci pokazali jednak charakter. W 36. minucie kapitalnym strzałem odpowiedział Martin Baturina, doprowadzając do remisu. Radość nie trwała długo, bo jeszcze przed przerwą Kane ponownie wpisał się na listę strzelców po rzucie rożnym. Gdy wydawało się, że Anglia zejdzie do szatni z prowadzeniem, Ivan Perisić dograł do Petara Musy, a ten wyrównał na 2:2.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli Anglicy. Już w 47. minucie Jude Bellingham popisał się indywidualną akcją i odzyskał prowadzenie dla swojej drużyny. Chorwaci próbowali jeszcze wrócić do gry, ale w końcówce Marcus Rashford wykorzystał błąd defensywy rywali i ustalił wynik na 4:2. Dla zespołu Thomasa Tuchela to idealny początek mundialu i odpowiedź na wątpliwości dotyczące jego kadrowych wyborów.
Kolumbia wykorzystała potknięcie Portugalii
Ciekawie zrobiło się również w grupie K. Wcześniej Portugalia tylko zremisowała z Demokratyczną Republiką Konga (1:1), a więc Kolumbia miała szansę objąć samodzielne prowadzenie w tabeli. Faworyci nie zmarnowali okazji i pokonali Uzbekistan 3:1.
Choć wynik może sugerować pewne zwycięstwo, debiutujący na mundialu Uzbekistan długo sprawiał rywalom problemy. Kolumbijczycy wyszli na prowadzenie dopiero w 41. minucie po trafieniu Daniela Munoza. Po godzinie gry sensacja była blisko, gdy Abbosbek Fayzullayev wykorzystał błąd Camilo Vargasa i doprowadził do remisu.
Odpowiedź Kolumbii była jednak błyskawiczna. Zaledwie cztery minuty później Luis Diaz ponownie dał swojemu zespołowi prowadzenie. W doliczonym czasie gry zwycięstwo przypieczętował Jaminton Campaz, ustalając wynik na 3:1. Dzięki wygranej Kolumbia została liderem grupy K, a Uzbekistan mimo porażki zebrał wiele pochwał za swoją postawę.
Gol w 95. minucie uratował Ghanę
Najwięcej cierpliwości musieli mieć kibice w Toronto. Mecz Ghany z Panamą przez długi czas nie zachwycał poziomem, a bliżej zdobycia bramki momentami byli nawet Panamczycy.
Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, a po przerwie Ghana dodatkowo straciła z powodu kontuzji bramkarza Lawrence'a Ati Zigiego. Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, nadeszła ostatnia akcja meczu.
W piątej minucie doliczonego czasu gry obrońcy Panamy popełnili kosztowny błąd. Brandon Thomas-Asante przejął piłkę i podał do 20-letniego Caleba Yirenkyiego, a młody pomocnik pewnym strzałem zapewnił Ghanie zwycięstwo 1:0. Afrykańska drużyna rozpoczęła mundial od kompletu punktów, choć jej gra pozostawiła sporo znaków zapytania przed kolejnymi spotkaniami.