Kibice chcą, by Lewandowski został. Oto reakcja Polaka
Dzięki występowi z Valencią udało mu się zwieńczyć karierę w Barcelonie pożegnalną bramką. Było po nim widać, ile ten gol dla niego znaczy. Naprawdę trudno wyobrazić sobie lepsze okoliczności benefisu. Odszedł jako pełnoprawny członek zespołu, a nie nagle odkurzony rezerwowy z dalszego szeregu.
Ostatni gol Roberta Lewandowskiego w Barcelonie:
Nawet jeśli na koniec nieco na wyrost przyznano mu nagrodę dla piłkarza meczu, to nie ma co już kruszyć o to kopii. Za to Javi Guerra z Valencii już do końca życia będzie mógł opowiadać, że pozbawiono go tej nagrody kosztem legendy futbolu.
O tym nie mówi się w kontekście Lewandowskiego i Barcelony
Lewandowski schodzi ze sceny jako piłkarz Barcelony, jak na wielkiego mistrza przystało. Wiedział, kiedy to zrobić, nawet jeśli duży wpływ na tę decyzję miały kluczowe osoby w klubie. Załatwione zostało to tak, żeby mógł odejść z wysoko podniesioną głową.
Wielkich mistrzów charakteryzuje też to, że doskonale wiedzą, jak pokierować swoją karierą. Choć z perspektywy czasu można żałować, że do klubu z absolutnego topu nie trafił dużo wcześniej, to i tak mamy się z czego cieszyć. Mimo wszystko mało mówi się o tym, jak genialny z perspektywy Lewandowskiego był to ruch. I jak jeden szczegół uratował jego legendę w tym klubie.
Robert Lewandowski po raz ostatni żegna się z kibicami Barcelony:
Kontrakt z Bayernem wygasał po sezonie 2022/2023, a że Lewandowski był już wtedy dla Bawarczyków piłkarzem wiekowym, to co roku musiałby wykłócać się o nową umowę. Tymczasem przejściem do Barcelony Lewandowski nie tylko zapewnił sobie spokój na trzy lata, plus kolejny rok w przypadku spełnienia limitu rozegranych meczów, do czego ostatecznie doszło.
W ten oto sposób za jednym zamachem przedłużył sobie karierę na światowym firmamencie. Miał już przecież niemal 34 lata na karku. Niewiele klubów byłoby w stanie zaproponować mu tak długi kontrakt. Jeszcze mniej nie pozbyłoby się go po tak mało udanym drugim sezonie w jego wykonaniu. I to w obliczu faktu, że Barcelona miała przed sobą rok, w którym musiała zapłacić mu najwięcej, bo aż 33,3 mln euro. Wtedy jednak nastąpił kluczowy zwrot w tej historii, o czym za chwilę.
Transfer do Barcelony okazał się sprytnym manewrem z jeszcze jednego powodu. Polak zapewnił sobie wyższe pieniądze niż w stolicy Bawarii. Średnia jego zarobków w Barcelonie wyniosła 27,3 mln euro za sezon. W ostatnim roku w Bayernie otrzymał niespełna dwa miliony mniej. A w kolejnych latach — gdyby takowe w Monachium miały miejsce — jego pensja wyższa by nie była.
Lewandowski przychodził do Barcelony pokiereszowanej pod względem finansowym. Cztery lata temu słowo "palanca" kojarzyło się głównie w hiszpańskim futbolu z Miguelem Palancą, który w 2008 r. po wejściu na boisko w debiucie w Realu Madryt był blisko strzelenia gola na Camp Nou. A potem skończył w Koronie Kielce.
Latem 2022 r. to słowo wszyscy odmieniali już przez wszystkie przypadki. Oznacza bowiem dźwignię, a te finansowe Joan Laporta zaczął wtedy zaciągać w najlepsze. Ciągle jednak nie było jasne, czy ten chytry plan się powiedzie.
Z tego względu wielu przestrzegało, że Lewandowski kroczy — zgodnie ze słowami utworu AC/DC — autostradą do piekła. Ostatecznie skończyło się zabraniem do rajskiego miasta. Jak w piosence Guns N' Roses.
To uratowało legendę Lewandowskiego w Barcelonie
Nie wszystko było oczywiście takie cukierkowe. Bo jeśli ktoś zwraca uwagę na fakt, że Barcelona z Lewandowskim znów zaczęła liczyć się w Europie, to zapomina o istotnej kwestii.
W pierwszym sezonie Polaka na Camp Nou Duma Katalonii spadła z Ligi Mistrzów do Ligi Europy. Zupełnie jak rok wcześniej. Tyle że w przeciwieństwie do wcześniejszego sezonu nie pograła w pucharze drugiej kategorii do ćwierćfinału, a odpadła już przy pierwszej możliwej okazji.
Kibice szybko to wybaczyli, bo po czterech latach drużyna odzyskała krajowy prymat. Rok później tak dobrze już nie było, za co zapłacić miał m.in. Lewandowski. Pod swoimi skrzydłami nie widział go już bowiem Xavi. Tyle że trener dał później powód do nagłego pożegnania się z nim, gdy ogłosił, że sytuacja w klubie nie zwiastuje walki o trofea.
Robert Lewandowski i Hansi FlickPedro Salado / Contributor / Getty Images
Idealnym timingiem wykazał się wtedy Pini Zahavi. Podsunął swojemu przyjacielowi Laporcie Hansiego Flicka, co było tylko wodą na młyn dla Lewandowskiego. To u tego niemieckiego szkoleniowca przeżył najlepszy okres w karierze. I vice versa. Sezon 2024/2025 w Barcelonie także był niemal jak ze snów.
Lewandowskiego w jakimś stopniu boli pewnie to, że to właśnie Flick z niego zrezygnował. Tyle że gdyby Niemiec dwa lata temu do Barcelony nie zawitał, Lewandowskiego niebawem pewnie by się pozbyto. Nie mógłby więc liczyć na tak piękny benefis. Na nazywanie go legendą Barcelony — tym bardziej.
Teraz drogi tej dwójki się rozchodzą. Aczkolwiek część kibiców Dumy Katalonii namawia Polaka, by został. Podczas piątkowego koncertu Bad Bunny'ego po Stadionie Olimpijskim w Barcelonie niosły się okrzyki "Lewy, zostań". Według katalońskiego "Sportu" miał się do nich przyłączyć także Pedri. Reakcja Lewandowskiego? Szeroki uśmiech. W duchu pewnie też to sobie podśpiewywał.
Może i według Zafona "ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami". Tyle że, panie Carlosie Ruizu, to nie ten przypadek.
Kibice nawołują do Lewandowskiego, żeby został w Barcelonie:
Oni odetchną po odejściu Lewandowskiego. Ale nie przez niego samego
Są też i tacy, którzy są mu wdzięczni, że odchodzi. Mowa głównie o polskich kibicach Barcelony, którzy zaczęli sympatyzować z tym klubem przed latem 2022 r. Powód? Nawet nie tyle kwestie sportowe — nie jest wcale pewne, czy Barcelona zdoła kogoś w jego miejsce wprowadzić — co otoczka.
Ci fani mają bowiem nadzieję, że wraz z odejściem Lewandowskiego znikną sympatycy, którym zależało na dobru piłkarza, a nie drużyny. Którzy — co tu dużo mówić — obrzydzali kibicowanie temu klubowi.
Bo choć trzymali kciuki za Barcelonę, a nie za zespoły z Łowicza czy Nowego Orleanu, to i tak łykali te wszystkie fejkowe i tendencyjne historie o Polaku. I namiętnie je kolportowali. Im bardziej mu sprzyjające, tym lepiej.
Yamal i Raphinha nie podają Lewandowskiemu? No kto to widział?! Wymówka po każdym gorszym występie Polaka? Im bardziej odklejona od boiskowej rzeczywistości, tym lepiej. Zmyślony cytat Puyola na zakończenie kariery Lewandowskiego w Barcelonie? Mów do mnie jeszcze.