„Przekreślanie sędziego Kapińskiego, zwłaszcza po jego ostatnich odważnych wyrokach, tylko z powodu sprawy sprzed 26 lat, kiedy dysponował wybrakowanym materiałem dowodowym w sprawie Wałęsy, moim zdaniem jest niewłaściwe” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl europoseł PiS Mariusz Kamiński. To jego odpowiedź na ataki płynące ze strony prof. Sławomira Cenckiewicza i telewizji Republika. Były szef MSWiA uważa, że dziś Polska potrzebuje takich sędziów jak nowy I prezes Sądu Najwyższego.
Były szef BBN prof. Sławomir Cenckiewicz publicznie zaatakował decyzję Karola Nawrockiego, który mianował na I prezesa Sądu Najwyższego sędziego Zbigniewa Kapińskiego. Wytyka mu, że 26 lat temu wydał rzekomo zły wyrok w sprawie agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy. Podobne stanowisko prezentuje od wczoraj na swojej antenie TV Republika. W obronie sędziego Kapińskiego stanął natomiast Piotr Gontarczyk, który wraz z prof. Cenckiewiczem ujawnił w książce „SB a Lech Wałęsa” dokumenty potwierdzające współpracę Wałęsy z SB. Portal wPolityce.pl zapytał byłego szefa MSWiA, europosła Mariusza Kamińskiego, jak odbiera ataki na prezydenta i sędziego Kapińskiego.
Zgodnie z konstytucją RP i ustawą o Sądzie Najwyższym, prezydent wybiera I prezesa SN spośród pięciu kandydatów przedstawionych mu przez Zgromadzenie Ogólne sędziów Sądu Najwyższego. Myślę, że prezydent dokonał bardzo przemyślanej decyzji, wybierając sędziego Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa SN
– podkreśla europoseł PiS.
Musimy pamiętać, że historyk, publicysta w oparciu o szereg przesłanek może zbudować wiarygodną, a często prawdziwą opowieść i historię, ale sędzia, trzymając się procedury, musi do tego podchodzić inaczej. On orzeka w oparciu o twarde dokumenty, bo to są wyroki sądowe – to zupełnie inna specyfika zawodu. Chwała Piotrowi Gontarczykowi i Sławomirowi Cenckiewiczowi, że w oparciu o te wybrakowane dokumenty, jakie były w Urzędzie Ochrony Państwa, odtworzyli prawdziwą historię agenturalnej przeszłości Wałęsy. Ale niestety sędzia musi podchodzić do tych spraw inaczej z racji specyfiki wykonywanego zawodu. Przekreślanie sędziego Kapińskiego, zwłaszcza po jego ostatnich odważnych wyrokach, tylko z powodu sprawy sprzed 26 lat, kiedy dysponował wybrakowanym materiałem dowodowym w sprawie Wałęsy, moim zdaniem jest niewłaściwe
– dodaje Kamiński.
Czytaj także
- TYLKO U NAS. Sędzia Kapiński po raz pierwszy zabrał głos ws. orzeczenia nt. Wałęsy! Ujawnił również swój plan na Sąd Najwyższy
To niewłaściwe
Mariusz Kamiński nie ma wątpliwości, że atakowanie prezydenta za jego decyzję i mianowanie sędziego Kapińskiego I prezesem SN jest niewłaściwe.
Byłem dzisiaj w telewizji Republika i rozmawiałem z redaktorem Rachoniem w czasie jego audycji. Przedstawiłem mu właśnie taki punkt widzenia. Uważam, że atak na decyzję prezydenta Nawrockiego będzie wykorzystywany przez naszych wrogów, żeby podzielić opozycję – i to w momencie dla naszych przeciwników politycznych bardzo trudnym, bo po przegranych wyborach w Krakowie, po kompromitacji związanej z działaniami policji i służb, wejściami do mediów opozycyjnych, do mieszkania rodziny pana prezydenta. Pan prezydent jest pod ogromnym obstrzałem. Mnożenie ataków na prezydenta, i to z własnego obozu, w sytuacji, kiedy on bardzo przemyślał tę decyzję, jest czymś niewłaściwym
– mówi nasz rozmówca i przedstawia swój punkt widzenia dotyczący sprawy lustracyjnej Lecha Wałęsy sprzed 26 lat.
Rozumiem, że mogą być pewne emocje związane ze sprawą sprzed 26 lat, czyli z roku 2000, kiedy sędzia Kapiński był w składzie orzekającym w sprawie lustracji Lecha Wałęsy. Natomiast musimy pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy: że kluczowe dokumenty związane z agenturalną przeszłością Wałęsy były przez lata w posiadaniu Kiszczaka. To Kiszczak, odchodząc z urzędu w 1990 roku, zabrał teczkę Wałęsy, która w sposób niepodlegający najmniejszej dyskusji stanowiła dowód agenturalnej przeszłości Wałęsy, a później ją do końca życia przetrzymywał w swoim domu. Oczywiste jest, że zrobił to po to, aby mieć możliwość nacisku na Wałęsę, co w latach 90. było bardzo istotnym elementem. Wałęsa był wtedy prezydentem i tak naprawdę to on blokował wszelkie możliwości realnej dekomunizacji państwa polskiego, wiedząc, że dowody jego agenturalnej przeszłości są w posiadaniu komunistów.
– wyjaśnia polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Tych dokumentów sędzia Kapiński nie miał, bo miał je Kiszczak, a to, co zostało w archiwach Urzędu Ochrony Państwa, w dużej mierze zostało osobiście zniszczone przez Wałęsę. Tak, rzeczywiście są dowody na to, że Wałęsa wziął z Urzędu Ochrony Państwa dokumenty dotyczące jego osoby wytworzone przez SB i wiadomo, że te dokumenty zostały po jakimś czasie zwrócone w niekompletnym składzie, że najważniejsza część tych dokumentów została przez niego fizycznie zniszczona
– stwierdza były szef CBA.
Uważam, że prezydent Karol Nawrocki, który przecież był w przeszłości prezesem IPN-u, historykiem IPN-u, który zna doskonale wszystkie szczegóły sprawy Wałęsy, podjął decyzję głęboko przemyślaną i podjął ją w interesie państwa polskiego. Oczywiście budzi ona pewne emocje i na pewno nie była to bardzo łatwa decyzja dla prezydenta Nawrockiego, ale jestem przekonany, że kierował się on interesem państwa polskiego. Kierował się tym, co w tej chwili sędzia Kapiński robi i jakie daje dowody swojej niezależności sędziowskiej i odwagi sędziowskiej. Takich sędziów nam w tej chwili potrzeba
– podkreśla europoseł PiS.
Czytaj także
- „Pacyfikacja anarchistów”. Wymowne słowa Pawełczyk-Woickiej do I prezesa SN
Takich sędziów dziś nam trzeba
Sędzia Zbigniew Kapiński znany jest z tego, że sprzeciwił się bezprawiu szerzonemu przez rząd koalicji 13 grudnia w sprawie Prokuratury Krajowej. To on był przewodniczącym składu sędziów, który ocenił, że przywrócenie ze stanu spoczynku i powołanie Dariusza Barskiego na Prokuratora Krajowego miało podstawę prawno-ustrojową i było skuteczne.
Niewątpliwie orzeczenie, jakie kilka miesięcy temu wydał sędzia Kapiński, jako prezes Izby Karnej SN, dotyczące stanu praworządności w Polsce, jednoznacznie stwierdzające, że prokurator Dariusz Barski dalej jest legalnym Prokuratorem Krajowym, ma charakter przełomowy. Po pierwsze pokazuje skandaliczny stan praworządności w naszym kraju w wydaniu ekipy Tuska, ale też jasno pokazuje, że doszło do bardzo poważnego złamania prawa. Za tę sytuację, za to naruszenie prawa odpowiedzialny jest Tusk, który podjął decyzję o powołaniu Bilewicza na Prokuratora Krajowego i który doprowadził do uniemożliwienia pełnienia funkcji legalnemu Prokuratorowi Krajowemu Dariuszowi Barskiemu. To jest niezwykle ważne i przełomowe orzeczenie także jeśli chodzi o przyszłość, bo w oparciu między innymi o to orzeczenie sędziego Kapińskiego będą mogły być wszczynane postępowania w sprawie złamania prawa, tak naprawdę przestępstwa, jakiego dopuścił się Tusk i dopuścił się Bodnar. To z nielegalnego nadania Tuska i Bodnara dziś obowiązki Prokuratora Krajowego pełni Korneluk
– zauważa były szef MSWiA.
To nie była decyzja pochopna, ale najlepsza z możliwych w danym momencie. Prezydent nie powołuje I prezesa SN spośród wszystkich sędziów, których sobie może wymarzyć, ale spośród pięciu konkretnie wskazanych zgodnie z konstytucją przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN. Taką decyzję podjął. To nie była decyzja łatwa, ale na pewno była to decyzja przemyślana i na pewno była to decyzja służąca państwu polskiemu
– jeszcze raz podkreśla europoseł PiS Mariusz Kamiński.
Czytaj także
- Ziemkiewicz o ataku na prezydenta. „Do d… panowie”
Robert Knap