Arka Gdynia spada z Ekstraklasy! Pięć bramek i gol w 93. minucie przesądził o losie
Arka Gdynia miała jasny plan przed meczem z Bruk-Bet Termalicą Niecieczą – każdy wynik inny niż porażka dawał jej nadzieję na pozostanie w walce o utrzymanie w ostatniej kolejce PKO BP Ekstraklasy. Zadanie wydawało się proste, bo rywal był już pogodzony ze spadkiem. Jednak sytuacja szybko się skomplikowała.
Mimo że pierwszą znakomitą sytuację mieli Kocyła i Szysz, to goście niespodziewanie objęli prowadzenie w 12. minucie. Damian Hilbrycht idealnie przymierzył z dystansu, pokonując Jędrzeja Grobelnego. W kolejnych minutach Grobelny musiał być czujny po strzałach Macieja Ambrosiewicza i Igora Strzałka. Pod koniec pierwszej połowy Arka zaczęła dominować, ale brakowało skuteczności. W 43. minucie Kamil Zapolnik omal nie wbił piłki do własnej bramki, a chwilę później Kamil Jakubczyk zmarnował świetne podanie Patryka Szysza, stojąc tuż przed bramką i strzelając obok słupka.
W doliczonym czasie gry Arka wreszcie przeprowadziła skuteczną akcję. W 47. minucie Edu Espiau trafił do siatki po dośrodkowaniu Oskara Kubiaka. Sędzia sprawdzał VAR pod kątem spalonego, ale ostatecznie uznał bramkę. Po przerwie napór się utrzymał, a jego efektem był gol Vladislavsa Gutkovskisa, który po indywidualnej akcji pokonał swoją byłą drużynę efektownym uderzeniem z daleka.
Wydawało się, że Arka wróciła na dobre tory, ale piłkarze Termaliki wciąż chcieli się pokazać. W 74. minucie cios zadał Arkadiusz Kasperkiewicz, również były gracz Arki. W decydującej akcji piłkę meczową miała Arka, ale w polu karnym poślizgnął się Kike Hermoso. Kontra gości zakończyła się golem Ivana Durdova, który w 93. minucie, puszczając piłkę między nogami Grobelnego, przypieczętował spadek Arki z Ekstraklasy.
Na trzeciej spadkowej lokacie obecnie jest Lechia Gdańsk. W ostatniej kolejce o utrzymanie walczą jeszcze Widzew Łódź, Cracovia i Piast Gliwice.